Peru 2015

Relacja ze stażu misyjnego w Peru 2015

Image

Tegoroczny staż misyjny do Ameryki Łacińskiej, podobnie jak w zeszłym roku, odbył się w Peru. Wzięli w nim udział klerycy II roku Wyższego Seminarium Duchownego w Tarnowie: Marcin Gazda, Piotr Socha i Wojciech Węglowski oraz neoprezbiter ksiądz Tomasz Kaczor. Na ziemi peruwiańskiej gościliśmy od 16.07 – 20.08 u księdza Antoniego Lichonia, który jest proboszczem w parafii św. Jana Chrzciciela w Iscozacin.

Do stażu misyjnego przygotowywaliśmy się od listopada zeszłego roku poprzez regularne spotkania raz w tygodniu. Niezbędnym elementem przygotowań do wyjazdu była również intensywna nauka języka hiszpańskiego. Staraliśmy się też poznawać kulturę, zwyczaje i problemy Kościoła w Peru, by móc jak najlepiej pomóc księdzu Antoniemu.

Bardzo pomocna okazała się w tym Szkoła Animacji Misyjnej organizowana przez Wydział Misyjny Tarnowskiej Kurii Diecezjalnej. Mogliśmy w tym czasie poszerzyć swoją wiedzę o misyjnym posłannictwie Kościoła. Mówiąc o przygotowaniu do stażu należy również wspomnieć o duchowym przygotowaniu do wyjazdu. Było ono najważniejszym elementem, gdyż jak wspomniał ksiądz biskup Andrzej Jeż, w czasie krótkiego spotkania, posyłającego grupy misyjne do poszczególnych krajów, że my – klerycy mamy „nieść” ze sobą Chrystusa do tamtejszej ludności, misjonarzy. Ksiądz Biskup wezwał nas również do odważnego dawania świadectwa uczniów Chrystusa.

Mszą Świętą, którą celebrowali ksiądz Tomasz Kaczor wraz z ojcami Stanisławem Wojdakiem i Stanisławem Świątkiem dnia 15 lipca o godzinie 20.00 w kaplicy bł. Ks. Romana Sitki w Wyższym Seminarium Duchownym w Tarnowie rozpoczęliśmy nasz staż misyjny. Wspólnie z naszymi bliskimi prosiliśmy Boga o Jego błogosławieństwo dla nas na czas podróży i pobytu w Peru oraz dla wszystkich tych, których Boża Opatrzność miała postawić na naszej drodze. Po Mszy Świętej i pożegnaniu z bliskimi udaliśmy się na lotnisko do Warszawy. Nasz samolot wylatywał 16 lipca o 6 rano do Paryża, a stamtąd, po kilkugodzinnej przerwie polecieliśmy do Limy – stolicy Peru. Podróż samolotem była bardzo długa, gdyż trwała ok. 12 godzin. Gdy dotarliśmy na miejsce, w Polsce była 3.00 w nocy, natomiast w Peru była dopiero 20.00. Dzięki tej zmianie czasu jeden z uczestników stażu mógł cieszyć się najdłuższymi urodzinami w życiu, gdyż trwały one prawie 31 godzin. Po wylądowaniu odebraliśmy nasze bagaże i udaliśmy się na główny hol lotniska, gdzie mimo wieczoru nadal panował spory ruch. Pierwsze zetknięcie z peruwiańską ziemią było dla nas bardzo szokujące. Dookoła nas wszyscy mówili w początkowo niezrozumiałym języku. Kiedy po chwilowym szoku ochłonęliśmy, dostrzegliśmy w tłumie znajomą twarz trzymającą w rękach flagę Polski. Był to ksiądz Antoni Lichoń, który już od dłuższego wraz z księżmi Wiesławem Mikulskim i Mariuszem Maziarką, oczekiwał naszego przylotu. Po krótkim zapoznaniu, zapakowaliśmy nasze bagaże i udaliśmy się na nocleg do byłego seminarium w Limie.

Stolica Peru zrobiła na nas wielkie wrażenie. Kiedy wyjechaliśmy na drogę mieliśmy okazję poznać istotny element peruwiańskiego stylu życia. Panował tam kilkukilometrowy korek, w którym rozbrzmiewał dźwięk silników i klaksonów. Samochody znajdowały się zaledwie kilka centymetrów od siebie. Myślę, że warunki panujące tam na drodze przysporzyłyby o ból głowy niejednego zawodowego kierowcę. Gdy dotarliśmy na miejsce zjedliśmy naszą pierwszą peruwiańską kolację przygotowaną przez księdza Roberto, tamtejszego opiekuna seminarium.

Następnego dnia wyruszyliśmy bardzo wcześnie, by jak najszybciej wyjechać z Limy unikając porannych korków. Widoki jakie mogliśmy podziwiać z samochodu zrobiły na nas ogromne wrażenie. Lima liczy ok. 10 mln mieszkańców, stanowi to trzecią część całej populacji Peru. W samej stolicy mogliśmy zetknąć się z każdym stopniem drabiny społecznej. Od bogatych biznesmanów, polityków po żebraków bez dachu nad głową.

Po około dwóch godzinach jazdy udało się nam, bez większych trudności, opuścić Limę. Zaczęliśmy podróż bogatą w różnorodne strefy klimatyczne. Począwszy od nadmorskiego klimatu, poprzez wysokie góry, aż po dżungle. Największe wrażenie tego dnia zrobiła na nas jednak przełęcz Ticlio, która znajduje się na wysokości 4818m n.p.m. Spacer po tamtej górze był dla nas nie lada wyczynem, gdyż powietrze było naprawdę bardzo rzadkie.

Po całym dniu podróży samochodem dotarliśmy do parafii w miejscowości Quillazu. Klimat tam był podobny do naszej pogodnej wiosny, tyle, że tam jest tak cały rok. Ta miejscowość jest szczególnie droga księdzu Antoniego, gdyż jeszcze niespełna cztery miesiące temu był tam proboszczem. Następnego dnia wyruszyliśmy w dalszą podróż. Musieliśmy jednak zmienić samochód na terenowy, gdyż dalsza droga nie była pokryta asfaltem i nierzadko przecinały ją kanały wodne. W trakcie jazdy w dalszym ciągu zaskakiwało nas zróżnicowanie klimatyczne Peru. Teraz naszym oczom ukazywały się rozległe łąki i pastwiska, na których pasło się bydło, a innym razem gęste lasy.

17 lipca późnym wieczorem osiągnęliśmy w końcu cel naszej podróży. Była nim parafia św. Jana Chrzciciela w Iscozacin. Jest to bardzo rozległa misja, która liczy około 140 kilometrów długości, posiada 70 kaplic dojazdowych, a na jej terenie mieszka około 16 tysięcy mieszkańców. Poza tym w skład misji wchodzi szkoła parafialna, dom nauczyciela ze schroniskiem, dom parafialny oraz plebania. Parafia, dzięki staraniom poprzedniego proboszcza cieszy się funkcjonowaniem radia. Niestety z różnych względów jego praca od roku została przerwana. Ksiądz Antoni dokłada wszelkich starań, aby przywrócić działalność radia, gdyż umożliwiłoby to kontakt z odległymi zakątkami parafii. Warto wspomnieć, że ksiądz Lichoń stara się również o utworzenie specjalnego schroniska dla dzieci z biednych rodzin, chcąc dać im możliwość nauki w szkole.

Mimo tak wielu wyzwań, przed którymi stoi ksiądz Antoni, nie jest w tym osamotniony. W parafii są ludzie, którzy chętnie służą pomocą i angażują się w duszpasterstwo. Istnieją tam schole parafialne upiększające śpiewem niedzielną liturgie oraz grupa Liturgicznej Służby Ołtarza licząca około 20 osób. Dużą pomocą dla księdza Antoniego jest tamtejszy kleryk Alan, który odbywa w tamtejszej parafii swoją praktykę duszpasterską. Polega ona na prowadzeniu nabożeństwa Słowa Bożego tam, gdzie nie może dotrzeć kapłan, katechizacji w szkole, przygotowywaniu dzieci do sakramentu pierwszej spowiedzi i Komunii Świętej. Ksiądz Antoni jest na tamtejszej placówce zaledwie kilka miesięcy, jednak mimo to już można było zauważyć wielką troskę i życzliwość wobec tamtejszych ludzi. Przykładem tego były kazania, w których kapłan w bardzo prosty i zrozumiały, nawet dla nas sposób tłumaczył wiernym podstawowe prawdy wiary.

Niezapomnianym wydarzeniem była dla nas pierwsza niedzielna Msza Święta we wspólnocie parafii Iscozacin. Może nie uczestniczyło w niej zbyt wielu ludzi, jednak na twarzach wiernych malowała się radość ze spotkania z Panem. Po uroczystej Eucharystii wszyscy ludzi jeszcze długo stali przed kościołem serdecznie nas witając. W końcu z grupą parafian udaliśmy się na plebanię, by tam przy kawie porozmawiać o różnych sprawach. Takie i podobne spotkania miały miejsce prawie każdego dnia.

Zasadniczą część naszego stażu spędziliśmy właśnie w Iscozacin. Widząc, jak wieloma sprawami musi zajmować się ksiądz Antoni, staraliśmy się wyręczać go z niektórych jego obowiązków. W czasie naszego pobytu udało się nam przeprowadzić gruntowne porządki w kaplicach, budynkach parafialnych czyogrodzie. Oprócz tego dużo czasu poświęciliśmy dzieciom organizując dla nich różnorodne zajęcia w okresie przerwy semestralnej. Czynnie włączaliśmy się w życie duszpasterskie parafii pomagając w przygotowaniu liturgii.

Bardzo wartościowe były dla nas spotkania z parafianami, szczególnie tymi, którzy są czynnie zaangażowani w życie Kościoła. Ich świadectwa wiary były dla nas bardzo ubogacające. Wyjazdy do różnych sąsiednich wiosek należących do parafii pozwoliły nam zobaczyć ogromne pragnienie spotkania z Bogiem. Niestety takie spotkania były dla nich bardzo rzadkie. To doświadczenie uświadomiło nam, jak cennym darem jest codzienna Eucharystia.

W czasie naszego stażu w Peru mieliśmy też okazję gościć u innych misjonarzy pochodzących z naszej diecezji. Odwiedziliśmy parafie Huancayo, na której do niedawna pracował ksiądz Jacek Olszak, a teraz jego miejsce zajął ksiądz Paweł Stec. Czas naszej wizyty przypadł akurat w dniu odpustu parafialnego. Po uroczystej Mszy Świętej i procesji eucharystycznej, celebrowanej przez księdza Mirosława Maciarza, byłego proboszcza w Huancayo, odbyła się bardzo huczna fiesta, w czasie której poszczególne grupy prezentowały tradycyjne peruwiańskie tańce. Spotkaliśmy się także z księdzem Robertem Zającem, który jest proboszczem w Pampas. Mieliśmy okazję uczestniczyć tam w Mszach Świętych żałobnych celebrowanych w kaplicach cmentarnych.

Na sam koniec naszego stażu udaliśmy się ponownie na dwa dni do Limy, gdzie mogliśmy podziwiać przepiękne kościoły, bazyliki i sanktuaria. Mieliśmy też okazję zwiedzić i poznać klasztory związane z dwoma świętymi peruwiańskimi. Byli to św. Marcin z Porres i św. Róża z Limy. Na sam koniec naszego pobytu w Peru rozkoszowaliśmy się szumem Oceanu Spokojnego.

Trudno wyrazić w kilku słowach całe bogactwo jakie stało się naszym udziałem. Nie ulega wątpliwości, że dzięki stażowi misyjnemu w Ameryce Łacińskiej mogliśmy poznać inny obraz wspólnoty Kościoła, poznać jego specyfikę, potrzeby i problemy. To doświadczenie powszechności Kościoła uświadomiło nam jak istotna jest pomoc misjom. Jesteśmy wdzięczni Bogu i wszystkim ludziom, którzy umożliwili nam wyjazd na staż. Wszystkie te osoby oraz tych, których spotkaliśmy w czasie naszego stażu polecamy Bożej Opatrzności. Osobliwie chcemy polecać w naszej modlitwie księdza Antoniego Lichonia, dziękując mu za wszelkie dobro okazane w czasie naszego pobytu.

Revibe: The week’s best design & tech
resources straight to your inbox.

Get in Touch

Revibe Company

A230 W Superior, Suite 500
Chicago, Illinois 60654

T123 109 8765

F013 456 78910