Kongo 2015

Świadectwo przed stażem misyjnym - Kongo

Image

Nazywam się Jan Dziedzina, jestem na IV roku w Seminarium Duchownym w Tarnowie, planuję w tym roku wyjechać na staż misyjny organizowany przez nasze seminarium, trwający od 19 sierpnia do 18 września. Razem z ks. Piotrem Boracą, klerykami Marcinem Kwietniem i Andrzejem Kawą zamierzamy spędzić ten czas przy kilku parafiach Konga, m. in. przy nowowybudowanym Sanktuarium Miłosierdzia Bożego.

By przeżyć ten czas bezpiecznie i jak najowocniej staram się jak najlepiej przygotować do tego pobytu w innej strefie klimatycznej. Najbardziej podstawową kwestią są szczepienia, które wiążą się z wizytami lekarskimi. Czasochłonna jest nauka języka – w Kongo językiem urzędowym jest język francuski, który poznaję już od trzech lat z myślą o tym wyjeździe – korzystam z tzw. fiszek ze słownictwem, wykorzystuję programy komputerowe, książki i dzięki możliwości jaką dało mi seminarium odbyłem dwutygodniowy staż językowy we Francji.

Najważniejsza w przygotowaniu na spotkanie z ziemią afrykańską, z misjami jest przygotowanie duchowe – dlatego zazwyczaj raz w tygodniu gromadzimy się i wspólnie modlimy razem ze wszystkimi, którzy wyjeżdżają w tym roku na staże – do Konga, Kamerunu, Peru czy Kazachstanu. Bóg bardzo błogosławi wspólnym dziełom i wspólnej modlitwie. Wiele oczekuję po tym stażu i wierzę, że hojność Boga jest jeszcze większa.

Relacja ze stażu misyjnego w Kongo 2015

18.08.2015r.

W dniu dzisiejszym rozpoczęliśmy nasz „Staż misyjny.” O godz. 10.00 miało miejsce nasz pakowanie w sali misyjnej, aby być już gotowymi do wieczornej podróży. Ok godz. 20.00 każdy z nas z dwoma spakowanymi walizkami wyruszyliśmy samochodem do Wiednia na lotnisko, aby stamtąd udać się do Paryża, a następnie do Kongo Brazzaville. Nocna podróż do Wiednia minęła spokojnie. Celem oczywiście KONGO.

19.08.2015r.

Już po godz. 2.00 nad ranem przybyliśmy na lotnisko do Wiednia. Mimo wczesnej pory ludzi było wiele. Przed godziną 5.00 przeszliśmy pomyślenie odprawę na lotnisku, aby o 7.05 wystartować do Paryża. Tutaj podróż trwałą niespełna 2 godz. W Paryżu przesiadka i lot do Kongo Brazzaville, gdzie po ok 8 godz. lotu jesteśmy u celu – w Kongo. Tutaj spotkanie z ks. Bogdanem Piotrowskim – proboszczem parafii w Brazzaville- później kolacja już u niego na plebanii i … do spania.

Image

20.08.2015r.

Ten dzień rozpoczął się poranną Eucharystią w miejscowej parafii o 6.15. Pierwsze wrażenia to wielkie zdziwienie …. Ok 300 osób na porannej Mszy św.- dla nas szok oczywiście pozytywny. Po śniadaniu czekała nas praca porządkowania plebani, po wakacyjnym remoncie. Popołudnie to czas sprzątań salek katechetycznych. Praca żmudna ale owocna.

21.08.2015r.

Kolejny dzień, to czas kolejnych, dopołudniowych sprzątań. Popołudnie natomiast było czasem oddechu a także czasem odwiedzin Nuncjusza Apostolskiego w Kongo – abp Jan Romeo Pawłowski. Aż miło było usłyszeć swój ojczysty język polski. Po wspólnym spotkaniu, rozmowie i wypitej kawie, udaliśmy się na zwiedzanie kościoła pw. św. Anny w Brazzaville, goszcząc u miejscowego proboszcza.

22.08.2015r.

Po porannej Eucharystii w miejscowej parafii, w trybie przyśpieszonym udaliśmy się an odwiedziny miejscowego bp. Anatola Milandou, który chwilowo był przeziębiony. Po wspólnym spotkaniu powrót na plebanie. W tym dniu rozpoczęliśmy przygotowania do corocznej oazy dzieci YAMBOTE. Następnie czas na modlitwę i odpoczynek. Co nas jeszcze zadziwiło… to oczywiście afrykańska kuchnia.

23.08.2015r.

Niedzielny poranek to czas uczestnictwa w Eucharystiach, gdzie na własne oczy mogliśmy zobaczyć pełnię piękna afrykańskiej liturgii. Pomimo ponad dwugodzinnej celebracji, dominował w nas zachwyt i zadziwienie. Brak słów po prostu. Później czekał nas niedzielny obiad, aby następnie spotkać się z dzieciakami, porozmawiać z nimi i oczywiście się zapoznać. Podziwiać trzeba ich otwartość i odwagę do rozmowy. Wieczór to także czas spotkanie z Siostrami Józefitkami pracującymi w Kongo i pyszna z nimi kolacja.

24.08.2015r.

Poniedziałek, a wiec rozpoczęliśmy nowy tydzień. W dniu dzisiejszym mieliśmy wiele pracy fizycznej jak sprzątanie kościoła, jak i umysłowej pracując przy konspektach oazowych. Jutro przecież oaza i niełatwo tego nie zauważyć. Dziesiątki dzieci przed plebanią są tego najlepszym obrazem. Niesamowity widok, którego nigdy w Polsce nie spotkałem.

25.08.2015r.

Dzisiaj już od samego rana była wielka krzątanina. Pakowanie, hałas, radość. Już sama podróż autobusami byłą dla nas niesamowita. Po prostu jak w jakimś filmie. Śpiewy, bębenki, jazda pod prąd… ale to przecież Afryka. Przed południem byliśmy już w ośrodku oazowym. Ich śpiewy i tańce były największym wyrazem ich radości. To prawdziwa radość.

26.08.2015r.

Pierwszy pełny dzień oazy. Naszego Jaśka zaczęła nękać jakaś choroba, ale jeszcze się dzielnie stara trzymać. Jednym z punktów oazy było spotkanie w grupach i rozmowa o tematach przeznaczonych na każdy dzień. Dziś braliśmy udział w tych spotkaniach, co było nowym doświadczeniem. Popołudnie natomiast to czas zabawy i rekreacji z dzieciakami. Dziś także ks. Piotr miał piękną konferencję o uczynkach miłosierdzia.

27.08.2015r.

Dzisiaj odwiedził nas ks. abp Jan Romeo Pawłowski, który sprawował wieczorną Eucharystię. Dzieci były zachwycone słowami i prezentami ks. nuncjusza. Ponadto my poznajemy coraz lepiej dzieci i młodzież, a oni nas. Także dziś ks. Piotr ujawnił swoje muzyczne i taneczne talenty, o których nikt z nas nie wiedział. Wieczór to oczywiście czas pogodnego wieczorka i radosnej zabawy.

28.08.2015r.

Nowy dzień to nowe wyzwania. Dzień rozpoczęty był niefortunnie, gdyż trochę spóźniliśmy się na poranną Mszę św. Ale później było już w porządku. Dziś także byliśmy na plaży nad wodą. Wspólne zabawy dzieci i ich zachowanie uświadomiły nam, jak wygląda prawdziwa przyjaźń i wspólnota. Tutaj przychodzi jedna myśl „ My mamy facebooka, a oni mają siebie”. Wieczorem powrót do ośrodka, wspólna modlitwa i czas na sen.

29.08.2015r.

Sobotni zwyczajny poranek. Dzisiejszy czas był poświęcony nagraniom wywiadów o ks. Bogdanie Piotrowskim, a także oazowych filmików. Tym co dziś szczególnie można było się zachwycać to nauka ks. Piotra piosenek, które dzieci chętnie śpiewały i często powtarzały. Filmów i zdjęć wiec jest coraz więcej. Wieczór natomiast to czas przedstawień i scenek biblijnych autorstwa dzieci.

30.08.2015r.

Dzisiejszy dzień minął bardzo szybko. Późniejsza Eucharystia i oczywiście poślizgi w programie dnia sprawiły, że dzień ledwo się zaczynając już się kończył. Dziś przeprowadzania wywiadów był ciąg dalszy, nadto nagrywaliśmy tubylcze pieśni liturgiczne. To co dzisiaj nas zadziwiło to posłuszeństwo dzieci ich opiekunom i dobrowolne poddawanie się niełatwym karom. Dzień minął szybko więc i z pójściem do spania nie było problemu. Widać zmęczenie robi swoje.

31.08.2015r.

Dziś ostatni pełny dzień oazy z dziećmi. W dalszym ciągu dzieci rozpiera energia. W tym ostatnim dniu nadszedł czas podziękowań, wiec na wspólną kolację zostali zaproszeni także księża salezjani, opiekujący się ośrodkiem oazowym. Tego wieczoru dzieci przygotowały szereg scenek i występów, które dały nam wiele radości. W tym dniu także Jasiu tłumaczył teksty piosenek z jedną animatorką Marią, co dawało nam wiele powodów do radości i żartów serdecznych oczywiście.

01.09.2015r.

Nadszedł dzień zakończenia oazy YAMBOTE . Cóż powiedzieć, żal się było rozstawać. W tym dniu oczywiście nie mogło zabraknąć wspólnych zdjęć, filmów i pożegnania. Na podsumowanie oazy ks. Piotr zrobił krótki filmik, z materiałów przez nas nakręconych. To dało wiele radości i uśmiechu wszystkim obecnym na oazie. Kolejnym ważnym elementem dnia dzisiejszego to powrót busami na parafie. I tu jak zwykle śpiewy dzieci, szybka jazda i gra na bębenkach. Wieczór to czas modlitwy i podsumowania wspólnego wyjazdu.

02.09.2015r.

Po wczoraj zakończonej oazie, ciężko nam dziś było rano wstać na Mszę św. Ale jakoś daliśmy radę. Po śniadaniu zrobiliśmy pranie i jeszcze przed obiadem zdążyliśmy pospzrątać kilka salek katechetycznych. Ważnym wydarzeniem był dziś obiad u Nuncjusza Jana, który nas bardzo serdecznie ugościł. Ponadto udzielił na wywiadu nt. pracy misjonarzy w Kongo i zapewnił o kolejnym jeszcze spotkaniu.

03.09.2015r.

W tym dniu odbyliśmy podróż do Gambony. Do południa byliśmy jeszcze na targu, aby zakupić materiał i uszyć tradycyjne afrykańskie stroje tzw. „panie”. W godzinach popołudniowych natomiast wyruszyliśmy w planowaną podróż, która trwałą niespełna 4 godz. W Gambonie byliśmy więc ok.godz. 18.00, gdzie serdecznie przyjęły nas na nocleg Siostry Józefitki, przygotowując oczywiście pyszną kolację.

04.09.2015r.

W tym dniu, ze względu na planowaną podróż od OYO – miejsca śmierci ks. Józefa Piszczka – wstaliśmy o godz. 5.00. Po szybkim śniadaniu wyruszyliśmy w drogę. Celem naszej podróży było odnowienie tablicy na grobie śp. ks. Józefa Piszczka, co zresztą doskonale zostało zrealizowane. Co ciekawe - i tutaj ugościły nas Siostry Józefitki. W Oyo nakręciliśmy także kilka filmików o miejscu śmierci i pasterzowania śp. Ks. Józefa. Wieczorem ponownie powróciliśmy do Gambony na ostatni nocleg.

05.09.2015r.

Po porannej Mszy św. u Sióstr Józefitek w Gambonie i oczywiście pysznym śniadaniu, przed południem powróciliśmy na parafię do ks. Bogdana do Brazzaville. W popołudniowym czasie rozpoczęliśmy pracę nad składaniem filmu misyjnego. Praca troszkę ciężka i żmudna, ale za to bardzo ciekawa. Ten dzień to także kolejne spotkanie z Nuncjuszem Apostolskim i kolacja w pięknej restauracji afrykańskiej. Tak minął ten dzień.

06.09.2015r.

Ten dzień to dzień prymicji tutejszego kongijskiego księdza i kolejnych nagrań filmowych. Wieczór natomiast spędziliśmy u Sióstr Józefitek, które przygotowały dla nas specjalne występy. Coś niesamowitego. Tutaj także Siostra Noemi (rodem z Polski) opowiedziała nam historię polskich księży pracujących w Kongo.

07.09.2015r.

Tutaj pobudka o 4.00 i wyjazd do Loulombo – miejsca męczeńskiej śmierci ks. Jana Czuby. Tu uczestniczyliśmy w Eucharystii wraz z miejscowymi parafianami, modląc się później na grobie śp. ks. Jana Czuby. Zebraliśmy również wiele cennych świadectw o życiu, posłudze i śmierci śp. ks. Jana. W drodze powrotnej odwiedziliśmy również parafie, gdzie wcześniej pracował ks. Bogdan Piotrowski. Wyprawa do Loulombo odbywała się pod eskortą żołnierza.

08.09.2015r.

Ten dzień był ostatnim pełnym dniem pobytu w mieście Brazzaville. Dzień ten poświeciliśmy na pakowanie, a także pamiątkowe zakupy. Każdy z nas zakupił wiele pamiątek, przez co nasze finanse zostały wszystkie wydane. Wieczorem natomiast był czasem pożegnań z miejscową młodzieżą i dziećmi, które nas polubiły, z wzajemnością oczywiście.

09.09.2015r.

Dziś wyjechaliśmy z Brazzaville do Louvaku, czyli do parafii ks. Mariana Pazdana, który jest podobnie jak ks. Bogdan Kongijskim misjonarzem od 25 lat. Małe kłopoty pojawiły się na lotnisku, ale dzięki Bogu wszystko udało się wyjaśnić pozytywnie. Z lotniska odebrał nas uśmiechnięty i zawsze pełen energii ks. Marian Pazdan, pokazując nam ogólnie miasto a także nową parafie i kościół który buduje.

10.09.2015r.

Nowy dzień, nowe miejsce więc i nowa parafia. Na porannej Eucharystii było obecnych kilkanaście osób, w tym i dzieci. Po śniadaniu wyjechaliśmy do pracy, przy budowie domu emerytów i nowego kościoła ks. Mariana. Nasza praca polegała na malowaniu, tynkowaniu a także na ogólnym sprzątaniu pomieszczeń mieszkalnych. Wypada powiedzieć także że w wiosce panowały inne warunki niż w mieście. Ale to było piękne i fascynujące dla nas. Przecież to Afryka.

11.09.2015r.

Minął męczący dzień. W tym dniu umeblowaliśmy dom emerytów ks. Mariana. Był czas również na rozmowę o filmie i scenariuszu do naszego filmu. Trochę ciężko nam to szło ale dużo zrobiliśmy w tej kwestii. Byliśmy zadowoleni.

12.09.2015r.

Kolejna sobota. Dziś znów pracowaliśmy przy wykończeniu budowy ks. Mariana Pazdana. Jednak ks. Marian dziś był coś słaby. My natomiast jesteśmy zadowoleni, ponieważ praca ciągle lgnie do przodu. Dzisiejsza praca przy stacjach drogi krzyżowej dała nam wiele satysfakcji z wykonanej pracy. Ważne, że dzięki panu Bogu cały tydzień minął pomyślnie.

13.09.2015r.

Niedzielny poranek i dopołudniowy czas spędziliśmy na jednej z dojazdowych wiosek , gdzie pasterzuje ks. Marian. Tutaj uczestniczyliśmy w miejscowej Eucharystii, gdzie była ona po prostu piękna. Procesja z darami ( kury, koguty, owoce) to coś co u nas zadziwiło, ale jednocześnie sprawiło wielką radość. Tutaj także mogliśmy usłyszeć i zobaczyć, jak parafianie cenią i szanują ks. Mariana Pazdana. On jest dla nich jak ojciec, prawdziwym pasterzem.

14.09.2015r.

Rozpoczęliśmy już ostatni tydzień naszego pobytu. Tydzień rozpoczęliśmy tradycyjnie od porannej modlitwy i późniejszej pracy. Ważne że wszyscy są zdrowi. W godzinach popołudniowych po skończonej pracy odwiedziliśmy miejscowy rynek, zakupując tradycyjnie banany i inne owoce.

15.09.2015r.

Wtorek. Nadal pracujemy przy budowie. Dzisiaj oprawialiśmy obrazy do Kościoła, a także pracowaliśmy przy składaniu naszego filmu. Ks. Marian o nas bardzo dba. Ważne też że widać, że jest zadowolony. Praca ciągle idzie do przodu. Czas goni, a nasz wyjazd coraz bliżej.

16.09.2015r.

Dzisiaj coś Andrzej chorował. W takim razie sami pojechaliśmy na plac budowy. Praca ciągle wrze. Dzisiaj także wróciliśmy wcześniej, wiec był czas na odpoczynek. Także ks. Piotr ukazuje nam swoje umiejętności kulinarskie, z czego wszyscy byli zadowoleni. Zbliża się wieczór więc pora na kolacje i do spania.

17.09.2015r.

Ciąg dalszy naszych prac. Codziennie okazuje się coś nowego do pracy, poprawy lub zrobienia. Dzięki Panu Bogu nasz brat Andrzej już się czuje lepiej i mógł być dzisiaj z nami. Toteż on zajmował się w dalszym ciągu pracą nad filmami, a my pracowaliśmy w Kościele. Jesteśmy bardzo zadowoleni, gdyż dzisiaj udało nam się umiejscowić tabernakulum, a także stacje drogi krzyżowej i obraz z wizerunkiem Miłosiernego Jezusa. Tak przeminął dzień. Wieczór tradycyjnie to czas wspólnej modlitwy, adoracji i oczywiście wspólnego posiłku.

18.09.2015r.

Dzisiaj tj. piątek, oprócz czasu poświęconego tradycyjnie pracy, przeszliśmy drogę krzyżową na piękną widokową górę. Tutaj po modlitwie zrobiliśmy pamiątkowe zdjęcie, aby następnie szybko zejść przed zmierzchem. Wieczór to także czas pewnych podsumowań i planów wyjazdu, który już za niespełna dwa dni.

19.09.2015r.

W tym ostatnim dniu pracy umiejscowiliśmy w kościele ołtarz i ambonę. Ponadto wszystkie zaplanowane prace wykonaliśmy tak, jak to miało być. W drodze powrotnej zakupiliśmy mały prezent w podziękowaniu za gościnę i serce ks. Marianowi Pazdanowi. Wieczorem przy kolacji, kiedy go wręczaliśmy, można było zauważyć wzruszenie ks. Mariana. To był piękny czas.

20.09.2015r.

W tym niedzielnym dniu po wcześniejszym spakowaniu o godz. 13.00 wyruszyliśmy na lotnisko do miejscowości Poine Noir, oddalonej od naszej placówki ok 160 km. Tutaj pożegnaliśmy się z ks. Marianem Pazdanem, dziękując mu jeszcze raz za wszystko. Stąd wylecieliśmy do Paryża po 21.00, gdzie po niespełna 10 godz. lotu znaleźliśmy się na lotnisku w Paryżu, a stąd prosto do Warszawy. Za ten czas, kapłanów i spotkanych ludzi Bogu niech będą dzięki.

Revibe: The week’s best design & tech
resources straight to your inbox.

Get in Touch

Revibe Company

A230 W Superior, Suite 500
Chicago, Illinois 60654

T123 109 8765

F013 456 78910