Kazachstan 2016

Jesteśmy już w Kazachstanie!

W czwartek 4 lipca rozpoczęliśmy nasz staż misyjny w Kazachstanie. Po porannej Mszy świętej i  śniadaniu w seminarium wyruszyliśmy do Warszawy. O godzinie 15:05 wylecieliśmy w kierunku Mińska, w którym mieliśmy przesiadkę. Do Kazachstanu nie ma niestety bezpośrednich lotów.  Po  5 godzinnym locie szczęśliwie wylądowaliśmy w Astanie – stolicy Kazachstanu. Na lotnisku czekał na nas ksiądz Janusz Potok, który jest naszym gospodarzem. Na lotnisku spotkaliśmy również grupy młodzieży z Karagandy, które wracały z ŚDM. Z Astany do Karagandy, miejsca naszego pobytu, czekała nas jeszcze droga ponad 200 km samochodem, która trwała 4 godziny.
Image
Image
Po przyjeździe na plebanię przy katedrze w Karagandzie, parafia działała już jak każdego dnia, u nas była godzina 8 rano. Do obiadu czas spędziliśmy na odpoczynku po podróży i rozpakowaniu się. Zaraz po nim mieliśmy okazję poznać pracę jaką wykonuje ksiądz Janusz, który jest proboszczem parafii katedralnej. Od razu po obiedzie pojechaliśmy sprawdzić prace budowlane, które są wykonywane na placówce Caritasu. Remontowane są bardzo stare domy jednorodzinne, jeden z nich będzie przeznaczony na dom dla samotnych matek z dziećmi, a drugi na świetlice dla dzieci i młodzieży. Zobaczyliśmy również jak pracuje cały ośrodek Caritasu. Następnie udaliśmy się na miejscowy targ i zakupy.
Czas stażu to również możliwość rozmowy z misjonarzami na temat obecnej sytuacji lokalnego Kościoła, jego potrzeb, ale także wyzwań stawianych obecnym tu księżom i innym osobom, które są zaangażowane w parafii i w diecezjach w Kazachstanie. W czasie przejazdów mieliśmy okazję zobaczyć kawałek tego świata, jak wyglądają ogromne, nowoczesne miasta, jak i miejskie czy wiejskie tereny.  Po powrocie do domu, zapoznaliśmy się z całym „ośrodkiem” parafialnym, który jest bardzo duży. Pierwsze wrażenia nie tylko parafii, lecz również kraju, to, że jest on ogromnym placem budowy. Rozwija się w bardzo szybkim tempie. Ogrom pracy i remontów zapewniają brak czasu na lenistwo, mamy nadzieję, że będziemy jak najbardziej pomocni. Dziękujemy za modlitwę i prosimy dalej o nią, po to, by ten czas był jak najbardziej owocny. Z Bogiem.

Atyrau, czyli druga grupa kleryków w Kazachstanie

Image
Lepiej późno niż później, więc trzy dni po przybyciu do Kazachstanu znaleźliśmy w sobie nieco sił, by napisać krótką relację z naszych dotychczasowych przygód na stażu misyjnym. Powiedzieliśmy Polsce „Do widzenia” 4 sierpnia, wsiadając na warszawskim lotnisku do rosyjskiego samolotu, który przetransportował nas do Moskwy. W tym historycznym mieście (fascynującym jednych, przerażającym drugich) spędziliśmy niewiele ponad godzinę i już musieliśmy kontynuować naszą powietrzną podróż. W ten sposób w bardzo krótkim czasie znaleźliśmy się na lotnisku w Atyrau. Tam przeszliśmy krótką kontrolę paszportów i wkrótce mknęliśmy samochodem po kazachskich drogach w kierunku kościoła parafialnego i plebani.

Na miejscu bardzo szybko zaaklimatyzowaliśmy się: szybkie zakwaterowanie, poznanie księży pracujących w Atyrau (ks. Dariusz, ks. Łukasz – Polacy i ks. Marian – ze Słowacji; niedługo potem spotkaliśmy jeszcze dwie siostry zakonne – Teresę i Kryspinę), śniadanie i… dosyć długie wylegiwanie się w łóżkach, by nabrać sił po podróży.

Naturalnie trzeba się też pochwalić, że udało nam się już odrobinkę pomóc na tutejszej misji – kosiliśmy trawę na całym jej terenie, przenosiliśmy różne rzeczy do biblioteki (głównie książki, wszak to biblioteka) i codziennie wieczorem zaopatrujemy ogród w wodę. Temu ostatniemu zajęciu zawsze towarzyszy masa kazachskich dzieci, które biegają wokół śmiejąc się i oblewając wodą z butelek… a później ze słodkimi minkami przychodzą i proszą, żeby im jeszcze uzupełnić owe butelki kolejną porcją wody.

Dziś (tj. niedziela, 7 sierpnia) przeżywaliśmy w parafii odpust. Po uroczystej Eucharystii parafianie przygotowali krótką scenkę (będącą adaptacją fragmentu „Nędzników” Victora Hugo) oraz mieliśmy okazję wysłuchać koncertu w wykonaniu chóru parafialnego (pojawiły się na nim także polskie akcenty, bowiem niektórzy członkowie chóru odwiedzili Polskę w ramach Światowych Dni Młodzieży). Później udaliśmy się wraz z parafianami na plebanię na poczęstunek i obejrzenie prezentacji zdjęć z ŚDM w Krakowie. Mieliśmy dzięki temu kolejną okazję porozmawiać z ludźmi związanymi z atyrauskim Kościołem. A nie da się ukryć, że są oni niesamowicie mili, otwarci i mocno zaangażowani w życie parafialne. Wystarczy kilka minut rozmowy i można odnieść wrażenie, że od lat zna się tych inspirujących ludzi.
Image

Po południu wybraliśmy się również po raz pierwszy do centrum Atyrau, aby nieco lepiej poznać okolicę i zobaczyć wiele fascynujących miejsc i obiektów (również tych wywołujących mało przyjemne skojarzenie, jak np. pomnik Lenina). Trzeba jeszcze wspomnieć, że poza gorącym przyjęciem ze strony misjonarzy i parafian, spotkało nas gorące przyjęcie ze strony tutejszej pogody. Dosłownie gorące, ponieważ temperatury potrafią być tutaj piekielnie wysokie. Na szczęście każdy pokój wyposażony jest w klimatyzację, więc bardzo szybko zaprzyjaźniliśmy się z nią.

Niedziela w Kazachstanie!

Dzisiaj mija pierwsza niedziela naszego pobytu w Kazachstanie. Niedziela czyli po rosyjsku – tydzień. Czas mija bardzo szybko i intensywnie. W niedzielę uczestniczyliśmy we Mszy świętej na której było ok. 80 osób, jest to znaczna różnica między tym co doświadczamy codziennie, kiedy na porannej Mszy świętej jest  4-8  osób. Pierwsze uderzające nas wrażenie to, że ludzie mają głęboką świadomość w czym uczestniczą, a w szczególności pełna szacunku posługa ministrantów. Po południu odbył się koncert, w trakcie którego były śpiewane i grane najsłynniejsze modlitwy. Są one na bardzo wysokim poziomie artystycznym, ponieważ występują najlepsi wykonawcy z Kazachstanu i nie tylko. Większość z ok. 150 osób wcale nie jest katolikami czy nawet wyznawcami innej religii. Koncert jest jedną z form dotarcia do tutejszych ludzi ze sferą Sacrum, czy po prostu z kulturą (muzyką poważną). Po nim wiele osób oglądało katedrę, rozmawiało z księżmi lub panią Katarzyną Chęsy, która jest organizatorką tych koncertów.

Image
Kolejne dni tygodnia upływały nam na pracy przy plebani lub w siedzibie Caritasu, gdzie pomagaliśmy w porządkowaniu terenu, koszeniu trawy, karczowaniu dzikich krzewów i wyrównaniu terenu. Mieliśmy również możliwość zobaczyć na czym polega praca pań w Caritasie, które zawsze nas miło przyjmują. Wieczorem uczestniczyliśmy w Mszy świętej w intencji rodzin bł. męczenników o. Zbigniewa Strzałkowskiego i o. Michała Tomaszka w 25 rocznicę ich męczeńskiej śmierci w Peru. Była ona sprawowana poza miastem na stepie, nagrywana przez ekipę TVP, która po filmie o błogosławionych męczennika z Pariacoto nagrywa film o ks. Władysławie Bukowińskim, który 11 września zostanie ogłoszony w Karagandzie błogosławionym.
Image
Dziś (tj. niedziela, 7 sierpnia) przeżywaliśmy w parafii odpust. Po uroczystej Eucharystii parafianie przygotowali krótką scenkę (będącą adaptacją fragmentu „Nędzników” Victora Hugo) oraz mieliśmy okazję wysłuchać koncertu w wykonaniu chóru parafialnego (pojawiły się na nim także polskie akcenty, bowiem niektórzy członkowie chóru odwiedzili Polskę w ramach Światowych Dni Młodzieży). Później udaliśmy się wraz z parafianami na plebanię na poczęstunek i obejrzenie prezentacji zdjęć z ŚDM w Krakowie. Mieliśmy dzięki temu kolejną okazję porozmawiać z ludźmi związanymi z atyrauskim Kościołem. A nie da się ukryć, że są oni niesamowicie mili, otwarci i mocno zaangażowani w życie parafialne. Wystarczy kilka minut rozmowy i można odnieść wrażenie, że od lat zna się tych inspirujących ludzi.

Wtorek 9 sierpnia można krótko scharakteryzować jako dzień w drodze. Na początku pojechaliśmy do maleńkiej miejscowości Tokariewka oddalonej ok.  2 godziny drogi samochodem od Karagandy. Po drodze poczuliśmy na własnej skórze co to znaczy zły stan dróg, nie bez przyczyny samochody misjonarzy mają podniesione i wzmocnione zawieszenia. Na miejscu spotkaliśmy się z rodziną wielodzietną, która 2 lata temu straciła dom na skutek powodzi, a teraz zmaga się z problemem pękającego, niedopracowanego nowego domu, który został wybudowany przez państwo. Przywieźliśmy im kilka worków cementu i gładzi. Następnie odwiedziliśmy księdza Mariusza w Temyrtau – proboszcza jedynej parafii w tej miejscowości. Wnętrze kościoła z płyty pilśniowej robi ogromne wrażenie i daje dużo do myślenia. Ostatnim przystankiem podróży był 22 letni chłopak Jurek który jest sparaliżowany po wypadku samochodowym, a Caritas pomaga mu w zakupie potrzebnego sprzętu i  w leczeniu.
W środę uczestniczyliśmy w spotkaniu młodzieży z różnych parafii Karagandy, która jedzie na spotkanie młodych do Oziornoje. Spotkanie to prowadził o. Tomasz – marianin, pracujący w drugiej parafii w Karagandzie. Zadziwiająca była dla nas otwarta postawa młodych na dawanie świadectwa. Zarówno na początku jak i na końcu spotkania spontanicznie dzieliła się swoją modlitwą, przemyśleniami, spostrzeżeniami bez żadnej tremy czy udawania.  Poznaliśmy również dwoje młodych studentów ze Słowacji, którzy pracują w Kazachstanie jako wolontariusze prowadząc różne grupy i przygotowując spotkania.

Ten tydzień był dla nas pewną nowością, dlatego, że mogliśmy po raz pierwszy zobaczyć inny kawałek Kazachstanu, życie ludzi i pracę księży poza dużym miastem. Pozdrawiamy i prosimy o modlitwę. Z Bogiem.

Kościoł w Chromtau

Image

Po kilku wspaniałych dniach zapoznania się z miastem i parafią Atyrau, udałem się wraz z świeżo mianowanym proboszczem wspomnianej parafii słowackim księdzem Marianem i grupą młodzieży w kierunku Chromtau, po dwóch dniach jazdy z noclegiem po hipnotyzująco płaskim terenie udało się dotrzeć na miejsce do Kościoła w Chromtau, gdzie zostałem, aby spróbować pomóc nieco przy budowie.

A księża słowaccy wraz z grupą młodzieży poszerzającą się ciągle o grupy młodzieży z niemalże wszystkich parafii Administratury Atyrau pomknęła dalej ku sanktuarium Matki Bożej na spotkanie młodzieży katolickiej całego Kazachstanu. Napisałem księża słowaccy, ponieważ od Uralska, czyli po przejechaniu ponad 500 km jechaliśmy już dwoma busami. Podczas drogi panowała zabawa, ale też i sen ;) Podsumowując: Będąc w Polsce nie osłuchałem się tyle polskich piosenek co w tych busach.

Paweł Kasperowicz

Kolejny tydzień w Kazachstanie

Minął już ponad tydzień od naszego przylotu do Kazachstanu. Można odnieść wrażenie, że od tutejszych (piekielnie mocnych) promieni słonecznych czas dostał udaru, bo naprawdę gna jak szalony i ledwo zdąży się otworzyć oczy o poranku, a już zamyka się je przed snem. Zaś rozliczne zajęcia, z którymi z żarliwym zapałem (takie drobne samochwalenie) się tutaj zmagamy, są tylko idealnym katalizatorem dla reakcji uciekania kolejnych dni w przeszłość.

Od czasu ostatniej relacji wydarzyło się kilka (użycie określenia „kilka” jest bardzo dużym niedociągnięciem z mojej strony, bo rzeczywistość kazachstańska codziennie przynosi całą masę spraw, zadań, wydarzeń) nowych rzeczy. We wtorek (9 VIII 2016) r. Paweł opuścił Atyrau i udał się do Chromtau, gdzie przebywa teraz na misji u księdza Piotra, pochodzącego z naszej diecezji. Ja natomiast nadal miło spędzam misyjno-stażowy czas w parafii katedralnej.

Kończący się już (słowo „już” jest odpowiednie, by podkreślić fakt nagłego pojawienia się soboty, gdyż przecież dopiero co skończył się poniedziałek) tydzień przebiegał głównie w cieniu sprzątań i wszelkiego rodzaju porządków.

Image
Mam tu na myśli przede wszystkim sprzątanie chóru i magazynu książek (magazyn książek nie jest najbardziej precyzyjną, jaką można obdarzyć uprzątnięte przez nas („nas”, czyt. ks. Dariusza, siostrę Teresę, franciszkańskiego kleryka Miszę [mój imiennik] i mnie) pomieszczenie, bo poza książkami było ono bogato wyposażone w przedmioty bardziej lub mniej przydatne (były również całkowicie nieprzydatne i te znalazły nowe mieszkanie w czarnych workach), takie jak różnorakie dewocjonalia, płyty DVD, CD, radia, zabawki, wózki, środki czyszczące, etc. etc.

Udało nam się również pomalować niewielki korytarzyk znajdujący się w jednym z parafialnych budynków. Towarzyszyło temu sporo śmiechu (jak zresztą wszystkim innym czynnościom, bo śmiech i radość są tutaj tak samo dostępne jak powietrze i upały), zaś ofiary były nieliczne: poplamione futryny drzwi, zepsute gniazdko, ubrania okraszone zielenią, ślady stóp na podłodze itp.  

W tym tygodniu pod moją opieką (pod wyrażeniem „opieka” kryje się dostarczanie im pokarmu) znalazło się również kilka rybek (gdyż opiekujący się nimi ksiądz Marian wyjechał na pewien czas do jednego z sanktuarium w Oziorno). Kwestia ich przeżycia jest zatem ciągle otwarta, ale mam nadzieję, że uda mi się ich nie zagłodzić i będę mógł je oddać ks. Marianowi całe, zdrowe i dobrze odżywione.

Tydzień ten obfitował także w poznanie kilku nowych miejsc. Moja stopa (a właściwie obydwie stopy) po raz pierwszy stanęła na cmentarzu wyznawców islamu czy w meczecie; odwiedziłem także kilka księgarń (w jednej z nich nie mogłem się powstrzymać od nabycia jakiejś książki i wyszedłem z niej z łupem w postaci rosyjskiego wydania kilku dzieł Oscara Wilde’a).
Po czwartkowej Mszy świętej brałem także udział w cotygodniowym spotkaniu biblijnym. Wraz z przybyłą grupką parafian pochylaliśmy się nad niedzielnymi tekstami z Pisma Świętego, rozważaliśmy je, szukali wspólnych elementów a na sam koniec spisaliśmy nasze spostrzeżenia w postaci krótkiego komentarza do każdego fragmentu.
I to już koniec krótkiej relacji z kolejnych dni spędzonych w Kazachstanie; od razu zaznaczam, że ująłem w niej tylko czubek góry lodowej wydarzeń i spraw, o których długo można by pisać.

Michał Dubas, Atyrau 13 VIII 2016

Oziornoje – Matka Boża z rybami

Image
W ostatniej relacji pisaliśmy o spotkaniu z młodzieżą z Karagandy, która przygotowywała się do wyjazdu na Festiwal Młodych. Niespodziewanie w sobotę 13.08 przed południem razem z ks. Aleksandrem, wikariuszem z katedry, w drodze byliśmy i my. Dość zawiła jest historia jak to się stało, więc nie będziemy jej tutaj opisywać.  Po 9 godzinnej jeździe samochodem, podczas której zobaczyliśmy zupełnie inną część Kazachstanu (północny step, maleńkie miejscowości, ogromne pola zboża, pagórki i lasy(co nie zbyt często spotykane), dojechaliśmy do miejscowości Matki Bożej Królowej Pokoju. Oziornoje – to maleńka miejscowość w północnej części Kazachstanu oddalona o 625 km od Karagandy jest bardzo związana z Polakami, którzy stanowią ok 80% jej mieszkańców. To tutaj zostali w latach 1936-38 zesłani Polacy i Niemcy zamieszkujący tereny dzisiejszej Ukrainy i Białorusi. Nie było tam nic prócz stepu.
Ludzie zostali przetransportowani i zostawienie jak najdalej od miast. Gdyby nie pomoc Kazachów 90% zesłańców nie miała szans przeżyć. Panował wtedy wielki głód, w roku 1940 była bardzo sroga zima. Nagle w ciągu jednego dnia wszystko się roztopiło i powstało jezioro, w którym było mnóstwo ryb. Ludzie uznali to za cud za wstawiennictwem Matki Bożej, do której nieustannie się modlili na różańcu i dlatego miejscowość nazwano Oziornoje=Jeziorne. W tym właśnie miejscu odbywa się coroczne spotkanie młodzieży z całego Kazachstanu. Całego to znaczy, że niektórzy uczestnicy musieli pokonać drogę nawet ponad 2000 km. Już po raz 18 młodzież spotkała się razem by w tym roku rozważać 8 Błogosławieństw.  Po przyjeździe od razu uczestniczyliśmy w wieczornej prezentacji wszystkich grup oraz poznaliśmy księży, kleryków i siostry zakonne, którzy organizują to spotkanie lub przyjechali z młodzieżą. Bardzo serdeczne przyjął nas ks. Tomasz, który jest proboszczem w Oziornoje, pochodzący z diec. włocławskiej, byli też księża pochodzący z Litwy, Słowacji, Szwajcarii, Polski i klerycy z Kazachstanu, Białorusi i Ukrainy. Bardzo ubogacające były dla nas rozmowy z nimi bo mogliśmy usłyszeć ogrom informacji na temat Kazachstanu, krajów z których pochodzą, ludzi, pracy księży i sióstr zakonnych.
W niedzielę po porannej modlitwie i konferencji mieliśmy chwilę wolnego czasu by zwiedzić sanktuarium i poznać się z różnymi osobami. Dzień ten był również czasem który poświęciliśmy na dłuższą adoracje przed Jezusem obecnym pod postacią kawałka chleba w Ołtarzu Wieczystej Adoracji – Gwiazdy Kazachstanu. Wieczorem odbyliśmy procesję z Najświętszym Sakramentem drogami miejscowości, przechodząc obok jeziora, udając się do klasztoru sióstr karmelitanek, gdzie był czas na modlitwę w ciszy, wspólną Koronkę do Bożego Miłosierdzia i spowiedź. Wracając rozmawialiśmy z młodym chłopakiem z polskimi korzeniami, który dzielił się z nami wrażeniami z pobytu na ŚDM w Krakowie i opowiadał o Oziornoje.
Image

W poniedziałek była Uroczystość Wniebowzięcia NMP. Rano słuchaliśmy konferencji Nuncjusza Apostolskiego, który mówił o swoim powołaniu i jak usłyszeć głos Boga w swoim życiu oraz uczestniczyliśmy wraz z parafianami w Mszy Świętej sprawowanej w tradycyjnej kazachskiej jurcie. W jej trakcie zostały wniesione relikwie bł. Karoliny, które przywiózł ze sobą ks. Leopold, który propaguje na tym terenie kult naszej rodaczki. Było to dla nas miłe zaskoczenie. Popołudnie było czasem prezentacji różnych narodowości, które były zgromadzone na tym spotkaniu. Nie mogło zabraknąć oczywiście reprezentacji Polski, której byliśmy częścią. W jej skład weszła także Martyna – studentka z Wrocławia, pracująca w wakacje jako wolontariuszka w Kazachstanie i wiele sióstr zakonnych które pochodzą z Polski. Nasza ok. 15 osobowa grupa zatańczyła poloneza z wszystkimi uczestnikami oraz tańce lednickie. Cały wtorek poświęcony był na 12 kilometrową pielgrzymkę na górę Sopkę Wołyńską. Jest to nadzwyczajne miejsce, ponieważ rząd zgodził się na swoim terenie postawić krzyż i drogę krzyżową upamiętniająca męczenników represjonowanych przez ZSRR. W tym dniu konferencje głosił ks. Piotr pochodzący z diec. rzeszowskiej,  który jest rektorem Seminarium w Karagandzie. Poświęcił je osobie ks. Władysława Bukowińskiego i  jak rozeznawać swoje powołanie. Podczas podróży powrotnej do Karagandy dzielił się z nami swoją wiedzą i doświadczeniem na temat pracy i historii Kościoła w Kazachstanie, a ma czym ponieważ jest w Kazachstanie od 20 lat.

Te 4 dni były dla nas bardzo rozwijające pod względem myślenia o Kazachstanie, Kościele w Kazachstanie i bardzo ubogacające poprzez wspólną modlitwę, spotkania i zabawę z młodymi z tego rozwijającego się państwa. Z Bogiem.

Revibe: The week’s best design & tech
resources straight to your inbox.

Get in Touch

Revibe Company

A230 W Superior, Suite 500
Chicago, Illinois 60654

T123 109 8765

F013 456 78910